sobota, 2 lutego 2013

46 Rozdział

- chłopczyk! - powiedział z uśmiechem lekarz.
Oczy zalały mi się łzami,
byłam tak bardzo szczęśliwa.
Te wszystkie wysiłki , bóle opłacały się.
Popatrzyłam na Harrego , nie mógł wykrztusić z siebie słowa,
po Jego policzku spłynęła łza,
a w oczach pojawiła się radość jakiej nigdy nie doznał.
Zaczął chodzić po pomieszczeniu,
widziałam że miał ochotę wszystko wykrzyczeć.
Jego reakcja jeszcze bardziej spowodowała
że po prostu byłam szczęśliwa.
Kobieta dała mi na ręce owinięte dziecko,
nie mogłam się powstrzymać , był taki śliczny.
Harry szybko do mnie podszedł,
usiadł obok mnie.
- hej mały , co tam? jestem Twoim tatą - powiedział łapiąc Go
za delikatne rączki.
Uśmiechnęłam się ,
w końcu tworzyliśmy rodzinę , taką prawdziwą.
Byłam niesamowicie radosna.
- ma Twoje piękne duże niebieskie oczy - powiedział patrząc raz na małego,
raz na mnie.
Rzeczywiście , miał wielkie błękitne oczy.
Przez co wyglądał na jeszcze słodszego.
- jestem taki szczęśliwy że Was mam - powiedział przytulając nas obydwoje.
- weź Go na ręce - powiedziałam z uśmiechem.
Jeszcze nie mogłam dużo mówić , byłam zmęczona porodem.
Harry popatrzył na mnie z iskierkami w oczach.
Wziął małego na ręce , ten obraz mnie wzruszył.
Mężczyzna życia mający na rękach owoc Waszej miłości.
Miałam ochotę popłakać się ze szczęścia.
Usłyszałam szmer otwierających się drzwi.
Spojrzałam szybko w tamtą stronę.
To przyjaciele i nasi rodzice.
Nasze mamy jak to One ,
od razu się rozpłakały ledwo co weszły.
Chłopcy szybko podbiegli do nas
aby zobaczyć malucha.
- chłopczyk? - spytał Zayn.
Harry dumnie odpowiedział że tak.
- wygrałem! - powiedział uradowany Niall do Emi.
Wszyscy usiedli.
Nikt nic nie mówił,
każdy był wpatrzony w Harrego który trzyma dziecko na rękach.
Nikt nie mógł odwrócić wzroku od maluszka.
- niech Pani weźmie wnuka - powiedział Harry wystawiając na rękach chłopczyka
do mojej mamy.
Moja mama dalej płacząc wzięła małego.
- heej , jestem Twoją babcią - powiedziała radosna.
Potem maluszek powędrował do mamy Harrego.
Bałam się o nie , wiem że nie powinnam.
To dorosłe osoby które wiedzą jak zajmować się dziećmi,
ale mimo tego bałam się i obserwowałam każdy ruch.
Po chwili przyszła pielęgniarka 
która wzięła małego.
Już za Nim tęskniłam.
Z resztą Harry drażnił się z Nią aby Go zostawiła jeszcze na chwilę,
co mnie bardzo rozśmieszyło.
Osobnicy tu obecni zaczęli się wypytywać.
Jak się czuje , jak było, co robił Harry.
- a jak mu dacie na imię? - spytała Eleanor.
Popatrzyłam na Harrego a On na mnie.
- Tommy - powiedzieliśmy obydwoje równo, co dało fajnego efektu.
Wszyscy byli zachwyceni.
- ciekawe jaki będzie miał numerek na koszulce sportowej w nogę - spytał zamyślony Louis - trzeba szybko wymyślić! - zaśmialiśmy się.
- numer jeden - powiedział Harry całując mnie w szyję.
* OCZAMI HARREGO *
Mojej radośni nikt nie był w stanie opisać,
właśnie zostałem ojcem.
To wspaniałe uczucie! a człowiek zaczyna
inaczej patrzyć na świat.
Tak bardzo cieszyłem się że wszystko poszło dobrze,
że dziecko urodziło się zdrowe i nie było żadnych
innych niepotrzebnych komplikacji.
Byłem bardzo dumny z Gabi, mimo że nie zdaję sobie 
sprawy jakie to uczucie rodzić,
ale po tym co widziałem, 
a widziałem to pierwszy raz tak na żywo ,
to naprawdę nie jest łatwe.
Rozmawialiśmy tak wszyscy, w miłej atmosferze.
Popatrzyłem na Gabi która...usnęła.
Była zmęczona tym wszystkim,
potrzebowała odpoczynku.
Pocałowałem Ją na koniec i wyszliśmy wszyscy.
Podeszliśmy do lekarzy aby dowiedzieć się co gdzie i jak.
Gabi miała już pojutrze wyjść wraz z Tommym.
Wychodziliśmy z przyjaciółmi ze szpitala wraz z rodziną.
W końcu gdy mi ulżyło , gdy zdałem sobie sprawę
że wszystko jest dobrze , że już po..
wybiegłem z pomieszczenia na pole i klękając na kolana
na ziemi zacząłem krzyczeć że zostałem ojcem i mam synka.
Mogłem się spodziewać że pod szpitalem
będzie mnóstwo paparazzi i nawet telewizja,
w końcu Gabi zaczęła rodzić na koncercie,
także już każdy wiedział.
Moja wiadomość poszła w świat.
Byłem tak ucieszony że skakałem z radości 
a nawet tańczyłem na ulicy.
Pojechaliśmy do naszego nowego domu,
do domu mojego , Gabi i Tommy'ego.
Wiedzieliśmy że teraz jak dziecko będzie w domu,
będzie sporo płaczu.
A pozostali domownicy pewnie by tego nie znieśli.
Na szczęście willa dla nas,
którą dostaliśmy na gwiazdkę od rodziców była dwa domy dalej od willi.
Wiedziałem już co będę robić przez te dwa dni
kiedy Gabi będzie w szpitalu.
- kto jedzie ze mną do sklepu meblowego? - spytałem wchodząc do
małego pokoiku który był połączony z naszą sypialnią.
Zdziwiłem się gdy wszyscy się zgodzili.
Plan był taki , że dziewczyny kupują ubrani,
nigdy nie byłem w tym dobry dlatego wolałem sobie darować.
Nasi rodzice będą z Gabi w szpitalu , ja pojadę
z chłopakami do sklepu meblowego.

***
Ta noc którą spędziłem sam była straszna,
dawno nie spałem sam.
Już nie mogłem się doczekać kiedy moja rodzinka przyjedzie,
a przecież to dopiero jutro.
Widząc odpowiednią godzinę na zegarku
zacząłem się zbierać, 
widziałem że chłopcy też już wstali z uśmiechami.
Szybko pojechaliśmy do sklepu.
Wszystkim spodobały się jasne mebelki.
Miałem plan aby kolor ściany był niebieski,
a na nie ponaklejać jakieś postacie z bajek.
Na razie było jasne że będzie spał z Nami w sypialni,
ale gdy będzie miał już te 2 lub 3 latka będzie 
w pokoiku swoim obok nas.
Kupiliśmy sporo potrzebnych rzeczy.
Nie oszczędzałem pieniędzy,
kupowałem wszystko co mi wpadło w oko.
Dla Niego mogłem kupić wszystko.
Gdy dojechaliśmy z ciężarówką i meblami
nie mogłem się doczekać tego wszystkiego.
Przebraliśmy się z chłopakami w jakieś ciuchy
i zaczęliśmy malować pokój i przyozdabiać Go.
Świetnie się z Nimi bawiłem,
to naprawdę świetne że mi pomogli.
Ale Oni mówili żebym się nie wygłupiał, że jestem ich bratem
i zawsze mi pomogą i cieszą się razem ze mną.
Te słowa mnie uszczęśliwiły.
Po kilku godzinach pracy w śmiechu skończyliśmy.
Sam nie mogłem napatrzeć się na efekty naszej pracy
który wyglądał tak : <klik> .
- Gabi się spodoba? - spytał się mnie Liam.
- musi się pogodzić że Tommy to urodzony piłkarz lub piosenkarz - zaśmiałem się.
Ale słowa Liama miałem w głowie..
a co jeśli się Jej nie spodoba?
najwyżej trzeba będzie robić inny.
Chłopy wrócili do willi , 
ja im oznajmiłem że wrócę później.
Zamieniłem się w gosposie.
Wiedząc że już jutro tu zamieszkamy
posprzątałem dom na błysk.
Zmęczony wróciłem do willi.
Poszedłem do pokoju i zalogowałem się na twittera.
Serce mi się uśmiechnęło gdy zobaczyłem
że prze miłe trendy trzymają się od wczoraj,
a ludzie mi gratulowali synka.
To było miłe z ich strony.
Gdy trochę odpocząłem przyszli do mnie chłopaki,
z pytaniem czy pojedziemy do szpitala.
Oczywiście się zgodziłem i po 15 minutach byliśmy na miejscu.
Przywitałem Gabi z bukietem który włożyłem do wazonu
na etażerce i z chłopakami usiedliśmy naokoło.
Dowiedziałem się że dziewczyny już tu były,
a rodzice nie dawno poszli.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
Chłopcy na moją prośbę nie wspominali nic o pokoju.
Chciałem aby to była niespodzianka,
a jak na Nią zareaguję to już nie wiem.
Około 21 wróciliśmy zmęczeni do domu.
Postanowiliśmy po świętować trochę ten dzień.
Spędziłem ten wieczór z chłopakami.
Mieliśmy plan aby nocować w salonie wspólnie.
Dawno nie mieliśmy ze sobą tak świetnych kontaktów.
Oczywiście , mieliśmy je rewelacyjne,
ale dzisiaj właściwie cały dzień spędziłem tylko z Nimi.
Świetnie się czułem widząc że mam w Nich wsparcie.
Późno po północy zasnęliśmy , bo cały czas się wygłupialiśmy.
Już nie mogłem doczekać się jutra.
Tommy , Gabi i Ja. 
To będzie coś wspaniałego..
to będzie rozpoczęcie nowego życia.
Ale nigdy tak czy siak nie zapomnę o moich przyjaciołach i przyjaciółkach.
Dobrze że ta willa jest tylko dwa domy dalej.
Przez co wszyscy mogli wchodzić kiedy chcą , bez pukania , jak u siebie.
Byłem tak podniecony całą tą sytuacją ,
że nie mogłem zasnąć.
A chciałem ,chciałem nowy dzień. / Tori xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mam 46 rozdział! ;)
Razem z Dusią < którą pozdrawiam >
obmyśliłam plan co będzie dalej!
i przepraszam za moją skromność , ale będzie zajebiście słodko! *.*
Tzn mam na myśli już takie ostatnie rozdziały ;)
Prawdopodobnie dodam dzisiaj coś jeszcze ale nie obiecuję :)
Kocham Was <33

45 Rozdział

Obudziły mnie dość mocne kopy 
które poczułam w brzuszku.
Od wczoraj bardzo się nasilały,
czasami myślałam że to już czas.
W zasadzie mogłam tak myśleć , to już 9 miesiąc.
Mój brzuszek jest okrąglutki jak piłeczka i wielki.
- kopie? - usłyszałam głos.
To Harry , które nie spał tylko mi się przyglądał.
Z zaciśniętymi wargami kiwnęłam głową.
Harry uniósł się tak aby nas przytulić.
Uwielbiałam to, piękny widok dla mnie.
Ja , mężczyzna mojego życia obejmujący mnie i nasz owoc miłości
które miałam pod serduszkiem.
Spojrzałam na zegar,
który wskazywał równą 6 rano.
Od pewnych tygodni , a nawet i miesięcy w ogóle nie spałam.
Ale też nie byłam przez to zmęczona , ani trochę.
Całe dnie wypoczywałam dlatego nie byłam zmęczona
więc sen też nie był mi bardzo potrzebny.
Powoli przygotowałam się aby wstać,
było to trudniejsze niż przed ciążą.
W końcu w brzuszku ktoś mieszka i trochę waży.
Zeszłam z Harrym na dół , 
wszyscy byli już na nogach.
Lou i El robili śniadanie a pozostali siedzieli przy stole.
Powód wczesnego wstania?
Dzisiaj chłopcy dają koncert w Londynie,
na którym mamy się pojawić my , ich dziewczyny.
Jest to jak na kilka miesięcy ich ostatni koncert,
ponieważ zakończyli trasę nie dawno.
Cieszyłam się że akurat tak się złożyło,
bo Harry będzie ze mną gdy dziecko przyjdzie na świat.
- to będzie chłopczyk! - powiedział radośnie Zayn patrząc na mnie.
- nie , to będzie dziewczynka! - powiedziała Perrie słodko patrząc się na Zayna.
- dziewczynkę my możemy mieć , ale to będzie chłopczyk. Ten brzuszek okrąglutki , będzie nie źle popylał w piłkę z tatusiem - zaśmiał się Zayn.
Chłopcy byli tacy życzliwi i mili dla mnie , dla nas.
Z resztą zawsze byli.
Ale to że byłam w ciąży , no..
byli tą całą sytuacją rozpromienieni.
Cała piątka kochała dzieci.
Harry odsunął mi krzesło abym mogła usiąść.
Cały czas mi usługiwał chociaż Go o to nie prosiłam.
Było mi miło z Jego strony, wiele rzeczy
już nie mogłam robić w porównaniu do wcześniejszego życia.
Wszyscy zasiedliśmy do stołu , miło rozmawialiśmy.
Chłopcy się ze mnie śmiali ,
bo stwierdzili że zrobiłam się poważna i rozważniejsza.
Że mój aktualny rozum jest inny.
Ale co się dziwić?
Będę mamą , powaga , rozwaga.
Już nie będę szaleć na dyskotekach,
czekają mnie nieprzespane noce.
Co prawda , było mi trochę głupio..
Zawsze planowałam zajść w ciąże w wieku 22 lub 23 lat.
Miałam 19 , ledwo co stałam się dorosła.
Ale na szczęście gazety tego nie mówiły,
nie było nic napisane w tej sprawie.
Mówili same dobre rzeczy,
a to naprawdę rzadkość jeśli chodzi o paparazzi i inne 
plotkarskie strony czy coś tego typu.
Po pysznym śniadaniu udałam się na górę do łazienki.
Miałam ochotę wziąć orzeźwiający prysznic.
Odkręciłam korki z którym zaczęła lecieć letnia woda.
Do łazienki wszedł Harry :
- znowu dzwonili - powiedział śmiejąc się i kładąc telefon na blat.
Od dłuższego czasu kilka razy w miesiącu
gazety starają się nas namówić
do sesji z brzuszkiem.
Nie godziliśmy się , nie mieliśmy ochoty pozować w 
zdjęciach dla gazet w dodatku ja w samej bieliźnie
aby pokazać brzuch który miała każda ciężarna kobieta.
Zgodziliśmy się tylko na dwie sesje,
tylko ze względu na to że pieniądze
były przeznaczone dla dzieci w szpitalu.
Zawsze gdy tylko zdarzała się okazja 
całą 10-tką postanowiliśmy brać udziały
a akcjach charytatywnych.
Nie , nie dlatego aby ludzie mówili ' o , to są dobrzy ludzie '
Nie robiliśmy tego aby zmienić naszą opinię na dobrą
bądź jeszcze lepszą.
Nie sugerowaliśmy się sławą.
Robiliśmy to z własnej woli ,
lubiliśmy pomagać.
Weszłam pod prysznic i opłukałam swoje ciało.
Porządnie umyłam włosy.
Wychodząc Harry podał mi ręcznik.
Zaczął mnie wycierać,
zatrzymując się na brzuchu
gdzie powoli i lekko dotykał Go.
W tym czasie ja rozczesywałam mokre włosy
a potem je wysuszyłam i z powrotem rozczesałam.
Ubrałam białą sukienkę która była przeznaczona
dla kobiet w zaawansowanej ciąży.
Zeszłam na dół gdzie wszyscy już byli.
Ubrałam czarne baletki i właściwie byłam gotowa.
Na koncercie mieliśmy swoje miejsca z dziewczynami.
Chłopcy dali nas w pierwszych rzędach a za nami były barierki
ze względu aby nie było koło mnie tłumu i nikt nie popychał
mnie ani dziecka.
Światła zabłysnęły , znowu poczułam się jak kiedyś.
Na scenie byli Oni , zaczęli śpiewać ' Kiss You '
Co kilka piosenek robili sobie przerwy
i rozmawiali z fanami ,
albo odpowiadali na ich tweety które
były umieszczone za Nimi na scenie.
Jak zawsze przyszła pora na ' They Don't Know About Us '
Była to chyba moja ulubiona piosenka,
chłopcy zawsze Ją dedykowali dla swoich dziewczyn.
Tym razem nie było inaczej.
Śpiewając teksty piosenek Harry non stop patrzył na mnie,
to było takie słodkie.
W końcu , poczułam jak brzuch mnie mocniej boli.
Wody mi chyba odeszły.
Prawie się przewróciłam ,
gdyby nie Dann która stała prawie za mną.
- wszystko okey?- spytała.
- zaczęło się , mały chce wyjść- powiedziałam lekko przerażona.
Chłopcy widząc sytuację natychmiast przestali śpiewać.
- zaczęło się! - wykrzyczała Perrie w stronę sceny.
Zayn i Liam zaczęli przepraszać tłumy fanów,
którzy teraz byli skupieni na mnie.
Harry zbiegł ze sceny i podszedł do mnie,
zabierając mnie do auta.
Wszyscy zmieściliśmy się limuzyny
którą Harry non stop pośpieszał widząc mój ból.
- nie dam rady! - zaczęłam mówić , a raczej krzyczeć.
Wszyscy byli przerażeni , oprócz Danielle
która była już w takiej akcji i w Niej uczestniczyła.
Dawała mi porady,
a dłoń Harrego non stop trzymała moją.
W końcu dojechaliśmy , zabrali mnie na łóżku,
nie dałam rady dojść.
Harry biegł trzymając mnie za dłoń,
w końcu przypomniał mi się mój koszmar.
Zaczęłam się bać , cholerne się bać jak to będzie
jak to wszystko pójdzie.
Kazali Harremu i pozostałym czekać na zewnątrz
ponieważ obawiają się że mogą być komplikacje
i na sale nie może nikt inny wejść.
Nie uspokoiło mnie to oczywiście , wręcz przeciwnie.
* OCZAMI HARREGO *
Moje serce od czasu kiedy zobaczyłem 

pod sceną jak Gabi się prawie przewraca
zaczęło bić mocniej.
Nie wiem czy to była radość , strach , może połączenie?
Cieszyłem się że naszą rodzinę przywita
nowy członek.
Ale gdy usłyszałem że nie mogę wejść ,
że są komplikacje , bałem się.
Nie wiedziałem co to oznacza , okropne
uczucie nie wiedząc co się dzieje.
Chciałem aby już było po wszystkim,
jednak kazali nam czekać przed drzwiami.
Chodziłem zdenerwowany w tę i we w tę.
Dziewczyny i chłopaki mnie uspokajali , 
że wszystko będzie dobrze.
Ale ja chciałem wiedzieć co się dzieje.
Mama Gabi była już powiadomiona o tym że rodzi,
moi rodzice także.
Wiedząc że termin powinien być w tym tygodniu
przyjechali do Londynu i wynajęli mieszkanie na ten czas
aby być przy nas i powitać nowego członka razem z Nami.
Zacząłem robić się coraz bardziej zdenerwowany,
o mało co nie zepsułem krzesła kopiąc Go.
Wyszła jakaś pielęgniarka.
- i co?! jak!? - spytałem , a za mną pojawili się przyjaciele.
- na razie wszystko jest dobrze, żadnych komplikacji , Gabi rodzi a kiedy dziecko wyjdzie tego nie wiemy , to zależy od Jej sił - oznajmiła.
Uspokoiłem się trochę,
wiedząc że wszystko jest pomyślnie.
- mogę wejść? w końcu wszystko jest dobrze! - prosiłem błagając o zgodę.
- eh , no dobrze ale proszę przed wejściem ubrać to ubranie które wisi na wieszaku.
Od razu skierowałem się do drzwi i ubrałem zielony materiał na siebie.
Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi.
Była tam Gabi , leżała na stole cała mokra.
Podeszłam do Niej i chwyciłem za dłoń,
miałem wrażenie że tym Ją uniosłem na duchu,
dałem Jej wsparcia , dużo Jej pomogłem.
- przyj! mocno! - mówił lekarz.
Z zdenerwowania robiłem to razem z Nią , 
ale było już nie długo , już coraz bliżej.
- widać główkę! - powiedział nieco później.
Byłem już szczęśliwy ,
nie mogłem się doczekać końca.
- ostatni raz! z całej siły! - Gabi posłuchała
rozkazu lekarza, już po chwili na sali
można było usłyszeć dźwięk płaczu.
Popatrzyłem ze łzami na Gabi ,
oczywiście łzami szczęścia.
Udało się , wszystko dobrze.
Nie mogłem uwierzyć.
Ona zacisnęła moją dłoń mocniej na znak szczęścia
i mocno się uśmiechnęła
kładąc głowę na stole aby móc odpocząć.
- jaka płeć? - spytałem nie mogąc doczekać się odpowiedzi.
Widziałem kątem oka,
jak Gabi nie mogła tak samo się doczekać.
- piękne..zdrowe dziecko , to .. / Tori xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A no taki uj :D
a teraz męczcie się i czekajcie na kolejny rozdział
nie znając płci dziecka :D
buhaha :D <3
Kocham Was :****

piątek, 1 lutego 2013

44 Rozdział

- Harry , ja rodzę - powiedziałam budząc się z bólem brzucha.
Mój brzuszek był już duży , 8 miesiąc.
Skurcz który niesamowicie bolał , bałam się.
Harry jak opętany nie wiedział co robić.
Zaczął budzić chłopaków i Emi którzy jeszcze
nie byli świadomi tego co się dzieje.
Szybko ubrałam na pidżamę kurtkę , Harry pomógł mi Ją założyć.
Jechaliśmy szybko , ja zaczęłam trzeć.
Pozostali jechali za nami.
Nie mogłam wytrzymać z bólu ,
Harry cały czas trzymał moją dłoń
którą wydawało się że zaraz Ją zgniotę.
Nie mogłam się ruszyć.
W końcu byliśmy na miejscu,
lekarze z łóżkiem czekali już na polu.
Harry pomógł mi wstać , co nie było łatwe.
Cały czas krzyczałam z bólu.
Szybko zawieźli mnie na sale , Harry jechał ze mną
cały czas trzymając moją dłoń.
Było za późno na znieczulenie co wywołało u mnie panikę.
Dojechałam na sale, lekarz już tam był który
miał odebrać poród.
Harry stał przy mnie i ze strachem patrzył na to wszystko.
Przełam ile sił , ale nie umiałam.
Ból był coraz mocniejszy , bałam się , piekielnie się bałam.
Chciałam być już po , niestety nawet do końca się nie zbliżało.
Harry oddychał razem ze mną.
Widziałam jak się krzywił, bolało Go jak zaciskam mu rękę
ale musiałam , musiałam coś mieć.
- ostatni raz! - powiedział głośno lekarz.
Teraz z całej siły zrobiłam to co do mnie należało.
Harremu namalował się uśmiech na twarzy,
a ja usłyszałam płacz dziecka.
Popatrzyłam na Harrego ostatni raz,
czułam jak robię się słaba.
Mój uścisk dłoni malał , co zauważył Harry.
Moje oczy się zamykały , nie czułam nóg.
Harry zaczął panikować patrząc na ekranik w
którym bicie serca maleje , w końcu pojawia się jedna prosta
zielona linia , a ja mam ciemność przed oczami , to koniec.

***
Obudziłam się cała zlana potem z szybszym tempem oddychania.
Harry wstał razem ze mną.
- co się stało?! - nie był świadomy niczego.
- miałam koszmar.. - powiedziałam uspakajając się.
- spokojnie , jesteśmy tu wszyscy - powiedział przytulając mnie.
Spojrzałam na zegar , była 6 rano.
Ale ja już nie umiałabym zasnąć,
dlatego postanowiłam wstać.
- gdzie idziesz? - spytał widząc jak wstaje.
- pójdziemy wziąć prysznic - powiedziałam patrząc i dotykając
brzuszka który był w 6 miesiącu ciąży.
Harry uśmiechnął się promiennie.
Wzięłam tylko bieliznę i zamknęłam się w łazience.
Rozebrałam się w mokrych ubrań i powoli weszłam pod prysznic
w którego leciała letnia woda.
Zaczęłam porządnie się myć.
Ale nagle pomyślałam o tym śnie.
To moje pierwsze dziecko , to moja pierwsza ciążą.
Nie wiem jak to boli , bałam się.
Ten sen mnie przeraził , teraz inaczej będę patrzeć na to wszystko.
Ale próbowałam o tym nie myśleć.
Z badań wynika że dziecko prawidłowo się rozwija,
i powinnam urodzić bez żadnych komplikacji.
Gdy moje ciało było już odświeżone
postanowiłam wyjść.
Włosy lekko wysuszyłam i wytarłam krople które spływały z mojego ciała.
Ubrałam tylko bieliznę bo tylko to wzięłam.
Otworzyłam drzwi i przeszłam do sypialni
aby wziąć resztę garderoby.
- ślicznie wyglądasz - powiedział zachwycony Hazza który
najwidoczniej nie mógł już zasnąć i czekał na mnie.
Uśmiechnęłam się radośnie i powędrowałam na łóżko do loczka.
On objął mnie jednym ramieniem a swoją dłoń położył na moim brzuszku.
Uwielbiał to robić , to Go tak bardzo cieszyło.
- kopie! - zachwycił się i wykrzyczał.
-wieem , czuje - zaśmiałam się.
- wyczuł obecność tatusia!  - Harremu uśmiech nie schodził z twarzy.
- tak , na pewno - zaśmiałam się z lekką ironią.
- to będzie piłkarz , od małego będę Go uczyć kopać , ale widocznie już umie - zaśmiał się Harry.
- to będzie dziewczynka! - zaczęłam się drażnić.
- wszystko jedno , ważne żeby było zdrowe - powiedział całując mnie.
Byłam tak bardzo szczęśliwa że to tak traktuje.
Znam takich którzy by to olali,
a nawet ni przyznali się do dziecka..
ale to był Harry , mój Harry.
Z garderoby wybrałam białą tunikę ciążową.
W końcu to 6 miesiąc , nie zmieszczę się w normalne ubrania
w których chodziłam na co dzień.
Do tego dobrałam czarne legginsy.
Włosy starannie rozczesałam i 
pozostawiłam je rozpuszczone.
Zeszłam na dół i postanowiłam zrobić 
wszystkich śpiochom śniadanie.
Nie trzeba było długo czekać
a dania były postawione przeze mnie na stole.
Zapach najwidoczniej zbudził Horana ,
który już po niedługim czasie znalazł się na dole.
- jak tam dziecinka? - spytał się z uśmiechem.
Tak , chłopcy zdecydowanie uwielbiali
dotykać mój brzuch.
- kopie! - zachwycił się blondyn.
- od rana cały czas kopie - powiedziałam z uśmiechem.
- a to bardzo boli? - spytał nie mając za bardzo o tym pojęcia.
- myślę że bardziej sprawia przyjemność - powiedziałam z promiennym uśmiechem.
- sio od mojego brzuszka i dziecka! - usłyszałam śmiech Hazzy
który był kierowany do głodnego blondyna.
Ten się zaśmiał i przysiadł do stołu.
Po 5 minutach wszyscy już siedzieliśmy razem
zajadając to co przygotowałam.
- już się nie mogę doczekać jak przyjdzie na świat, będzie miał najfajniejszych wujków na świecie! - powiedział radosny Zayn.
Zaśmiałam się , słyszałam to na pewno więcej niż setny raz.
Wstałam od stołu i lekko się schyliłam.
- co jest? - spytał zmartwiony Hazza.
- to chyba serio będzie piłkarz - powiedziałam chwytając się za brzuch.
Ginekolog powiedział że to normalne,
a czasami może być naprawdę częste.
Dlatego nie przejmowałam się tym zbytnio.
Podeszłam po sok do blatu, ostatnio naprawdę dość 
dużo jadłam i piłam.
Ale byłam zadowolona z figury , ponieważ
nie zmieniło się jakoś bardzo i nie byłam gruba.
Ale teraz to nie było ważne,
miałam tylko nadzieję że wszystko będzie dobrze.
- idziemy na spacer? - zaproponował mi Harry.
Zgodziłam się , właściwie nie miałam nic innego do roboty.
Narzuciłam na szyję tylko ciepłą apaszkę 
i ubrałam baletki czarne.
Odkąd świat dowiedział się że spodziewamy się dziecka
nie odstępował nas na krok.
Chcieli wiedzieć dosłownie wszystko,
dlatego często zapraszali nas na wywiady.
Tym razem nie było inaczej,
paparazzi kryli się w autach , a nawet w krzakach
aby tylko sfotografować mój brzuch
co do końca nie wiem czy było bardzo zdrowe.
Pochodziliśmy sobie po mieście a potem
udaliśmy się do naszego ulubionego miejsca.
Tam gdzie się poznaliśmy.
Nie było już tam słynnych krzaków w których wylądowałam,
znalazła się teraz tam ławeczka
na której często z Harrym siedzieliśmy.
Wracaliśmy wspomnieniami wstecz.
Jak to było, najważniejsze chwile i kłótnie.
Ale mimo tego wytrwaliśmy.
Wierzyłam w idealną miłość, bo właśnie w takiej istniałam.
Nie wierzycie w to bo mieliśmy kilka kłótni?
Kłótnie muszą pojawić się w miłości.
Bo gdy nadejdzie ta pierwsza ,
można przeżywać Ją jeszcze gorzej,
bo się nie spotkało z tym od początku.
Znowu dotknęłam brzuszka z bólu.
Niby ból , ale sprawiłam tą przyjemność.
Czułam serduszko jak tyka w dobrym tempie,
i te jego nóżki albo rączki.
Coś wspaniałego , to najlepszy okres kobiety.
Harry jak to On uwielbiał Jego dłoń
od razu dotknęła.
Tak bardzo był radosny gdy tylko czuł kopanie.
A Jego uśmiech był dla mnie wiele wart.
Spacerkiem wróciliśmy do willi,
gdzie reszta przygotowywała się na seans filmowy.
Było nawet zrobione miejsce dla nas
które zajęliśmy.
Przywitałam się z dziewczynami,
od pewnego czasu tu zamieszkały.
Willa była spokojnie duża i pomieściliśmy
się wszyscy bez problemu.
- no i jak tam moja dzidzia? - podeszła Perrie mówiąc do mojego brzuszka.
Czułam się świetnie ,
a mówi się że kobiety w ciąży są nerwowe , zmieniają zdania..
ale u mnie było inaczej.
Byłam radosna , szczęśliwa.
Wzięłam popcorn do rąk,
zjadłam Go sama cały a nie byliśmy w połowie filmu.
Wszyscy patrzyli na mnie ze zdziwieniem,
ja po prostu miałam mocniejszy apetyt.
- Niall , masz przeciwniczkę - zaśmiał się Zayn
które walnęłam lekko ręką.
Wszyscy się zaśmiali i powróciliśmy do oglądania filmu.
Mimo iż te dni spędzałam raczej w domu ,
były zabawne i w dobrym humorze,
bo wystarczy że byli przy mnie przyjaciele.
Na razie byłam jedyną ciężarną ,
ale coś gdy wszyscy dowiedzieli się o mojej ciąży,
chyba też widząc szczęście Harrego chcieliby aby
ich dziewczyny też zaszły.
Po prostu to my z Harrym zrobiliśmy ten pierwszy krok.
Lou zawsze się śmiał że Harry jest najmłodszy a najszybciej wpadł.
Chłopcy ogólnie powariowali na tym punkcie,
już zaczęli kupować zabawki a nie znali płci.
Nie chcieliśmy Jej znać,
z Harym postanowiliśmy że będzie to miła niespodzianka
której z dnia na dzień nie mogłam się doczekać / Tori xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kochani dzisiaj już chyba nic nie dodam ;c
Ale dodałam dzisiaj chyba 4 rozdziały, jestem dumna z siebie! :D
ale ze mnie noł lajf XD
Mam do Was pytania :
podoba Wam się? kto ma się urodzić? chłopczyk czy dziewczynka?
I JESZCZE JEDNO :
w którym rozdziale Gabi ma rodzić?
w następnym , czy może mają się pojawić jakieś ' konflikty ' , ' kłótnie ' ?
nie koniecznie Gabi i Harrego! ;-)
Proszę o naj najwięcej odpowiedzi co do tych pytań.
Chcę aby to opowiadanie Wam się podobało,
może się dziać tak jak Wy chcecie! 
Kocham Was <3

43 Rozdział

Obudziłam się , spojrzałam na zegarek który wskazywał 
równą 7.00 rano.
Potem spojrzałam na swoją dłoń.
- to nie był sen - powiedziałam z otwartą buzią z wrażenia.
- nie , nie był. A jeśli by był , spełniłby się - powiedział Harry który cmoknął mnie w policzek.
- pójdziemy gdzieś dzisiaj razem? na mieście zjemy śniadanie? - zaproponował
Loczek, a ja oczywiście się zgodziłam.
Powędrowałam do łazienki gdzie postanowiłam ubrać to <klik> .
Dzisiaj włosy prostowałam , nie mogłam uwierzyć
w końcowy efekt.
Sięgały mi około 20cm od pupy w dół.
Przejechałam tuszem rzęsy i właściwie byłam gotowa.
Wyszłam z uśmiechem na twarzy
a Harry objął mnie w tali.
- mmm , ślicznie wyglądasz - powiedział całując w mnie w szyję.
Ubrałam trampki i z Harrym postanowiliśmy się przejść.
Słońce dogrzewało nam , uwielbiałam taką pogodę.
Gdy tylko pojawiliśmy się na rynku
zauważyłam paparazzi.
Nie dziwiło mnie to ,
jednak że też wolą uganiać się za ludźmi niż 
wyjechać gdzieś z rodzinką w tak piękną pogodę.
Poszliśmy do MilkeShake City do Boba.
Porozmawialiśmy z Nim, 
On już wiedział o zaręczynach
i był z tego powodu bardzo wesoły.
Jednak w brzuchu zaczęło mi burczeć.
Harry słysząc odgłosy mojego brzucha natychmiast
powiedział że idziemy do jakiejś restauracji.
Dużo rozmawialiśmy dzisiaj i śmialiśmy się.
Z resztą uśmiech nie schodził mi już od przedwczoraj.
Postanowiliśmy zjeść spaghetti.
Gdy danie przyszło na nasz stół
zaczęliśmy jeść je jak kundle z Disneya.
Zawsze chciałam to zrobić ,
a z Nim dawało mi to jeszcze większą frajdę.
Potem chodziliśmy po parku i w inne miejsca.
Ogólnie cały dzień spędziliśmy razem.
Chcieliśmy wykorzystać ten ostatni dzień ,
ponieważ jeszcze dzisiaj wieczorem mieli wyjeżdżać w trasę
dwu tygodniową.
Prosił mnie abym pojechała razem z Nimi,
ale wolałam zostać w domu.
Całymi dniami i tak by Go nie było w hotelu,
więc nie byłoby różnicy.
Obiecałam że w następną trasę pojadę z Nimi wraz z Emi.
Pod wieczór pomagałam mu się pakować.
Było mi smutno że znowu się rozstaniemy.
Ale musiałam się do tego przyzwyczajać.
O 20 chłopcy byli spakowani.
Mi po raz kolejny łzy spłynęły po policzku.
Podszedł do mnie wycierając kropelki cieszy.
- wrócę zanim się obejrzysz - powiedział całując mnie po raz ostatni
na jakiś czas.
Patrzyłam jak odjeżdżają aż w końcu zniknęli.
Wróciłam z dziewczynami do domu.
Znowu będę sama spać , nikt mnie nie przytuli na dobranoc.
Przynajmniej mam tego misia , 
co będzie mi o Nim przypominać.
Pachniał Jego perfumami , które tak bardzo kochałam.
Dni mijały bardzo szybko.
W tym tygodniu wyjechałam do mamy.
Dawno się z Nią nie widziałam.
Widząc mój pierścionek na dłoni rozpłakała się ze szczęścia.
Od razu zaczęła wypytywać mnie co i kiedy.
Ale my na razie się nie spieszyliśmy.
Byliśmy jeszcze młodzi , Harry miał karierę.
Moja mama i tak naciskała na to.
Ale co się dziwić?
Sama na Jej miejscu chciałabym zobaczyć
swoją jedyną córkę w ten dzień najpiękniejszy dla niej,
w białej sukni z welonem , bukietem.
Po pięciu dniach przyjechałam z powrotem wraz z Emi ,
ponieważ razem pojechałyśmy.
Byłyśmy wypoczęte.
Niesamowicie mi się nudziło bez Harrego,
wszystko miało kolor wyblakły.
Dobrze że miałam jeszcze przy sobie przyjaciółki.
Dzisiaj Perrie zaprosiła nas na koncert który ma
grać tutaj nie daleko.
Z chęcią się wybrałam na Niego.
Zaczęłyśmy się z Emi szykować.
Długo szperałam w szafie za Nim coś wybrałam.
Ale w końcu postawiłam na to : <klik> .
Ładnie rozczesałam loki i postawiłam na lekki makijaż.
Chyba byłam gotowa , 
dlatego postanowiłam wyjść z łazienki
i zajrzeć do Emi.
Ona też wyglądała prze ślicznie.
Horan mógł tylko palce lizać.
Danielle po nas przyjechała z Eleanor.
Wsiadłyśmy do auta 
i byłyśmy w kierunku hali gdzie
miał odbyć się koncert.
Perrie zafundowała nam bilety
i byłyśmy w pierwszym rzędzie.
Perrie miała naprawdę niesamowity głos.
Oczywiście jak pozostałe dziewczyny z zespołu.
Skakałam z przyjaciółkami , śpiewałyśmy razem z Nimi.
Miały One naprawdę niesamowitych fanów.
Właściwie to należałam do nich.
Przypomniałam sobie jak byłam na koncercie chłopaków,
to też było niesamowite przeżycie.
Tyle ludzi , a większość i tak siedzi w domach.
Moim zdaniem każdy człowiek powinien zobaczyć swojego idola.
Ale niestety nie każdy to rozumiał , 
przez to było to nie możliwe.
Potem wraz z zespołem Little Mix
pojechałyśmy się zabawić.
Poznałam pozostałe członkinie.
Były naprawdę świetne , szalone.
Mijały kolejne dni.
Nie było tak źle jak za pierwszym razem..
ale nie było wcale dobrze.
Właśnie jadłam obiad z Emi,
oglądałyśmy przy tym tv.
Jednak źle się poczułam.
Bez wahania ze straconą świadomością
pobiegłam szybko do łazienki gdzie uklękłam
na podłodze i zwymiotowałam.
Emi przerażona szybko pobiegła za mną.
- przecież obiad był dobry - powiedziała dalej przerażona Emi.
Ja trzymając się za brzuch usiadłam i parłam się o ścianę.
Siedziałam ze schowaną twarzą.
Emi uklękła koło mnie.
- ej , wszystko w porządku? jedziemy do lekarza trzeba to wyjaśnić - powiedziała.
Już chciała wstać ale zatrzymałam Ją
i nie pozwoliłam Jej wstać.
- Emi.. okres mi się spóźnia  - powiedziałam patrząc Jej w oczy.
Ją zamurowało , nie wiedziała co powiedzieć.
Jednak po chwili na Jej twarzy
zagościł uśmiech jak nigdy w życiu.
Zaczęła skakać i piszczeć wołając że zostanie ciocią.
Nie wiem czy mnie osobiście to tak cieszyło..
Przecież tą wiadomością zrujnuję mu karierę.
Bałam się że będę musiała to ukrywać.
Emi zaraz do mnie powróciła i mi pomogła wstać.
- idź się połóż , musisz odpoczywać i się nie stresować! - rozkazała.
- Emi! haha nie jestem jeszcze w 3 czy 4 miesiącu - zaśmiałam się.

***
Śnił mi się koszmar.
Że Harry wrócił z trasy i zawarł umowę
że znowu będzie chodzić z kimś aby wzbudzić sensację.
Od razu z pozycji leżącej przyjęłam pozycję siedzącą.
- ciii , to tylko zły sen - usłyszałam głos.
- Harry! - zawołał głośno
gdy zobaczyłam że chłopak leżał koło mnie.
- niespodzianka za niespodzianką! - zaczął śmiesznie mówić.
- no właśnie.. - powiedziałam łapiąc się za brzuch.
- stało się coś? ej , kocham Cię - powiedział podnosząc mój podbródek.
- mnie czy nas? - postanowiłam to powiedzieć , chociaż bałam się reakcji.
Harry zrobił zdziwioną minę.
Nie domyślił się , nie wiedział o co mi chodzi.
Aby mu podpowiedzieć dotknęłam i popatrzyłam na swój brzuch.
Harry wytrzeszczył oczy :
- jesteś w ciąży?! - spytał z niedowierzaniem.
Wiedziałam że to będzie zły pomysł ,
głupia ja.. mogłam z tym poczekać.
- przepraszam.. - wyjąkałam tylko to z siebie ,
miałam ochotę się rozpłakać.
- że za co przepraszasz?! kobieto! będę ojcem! zostałem tatą! aaaa ! -
Harry natychmiast zbiegł na dół , 
słyszałam jak wyszedł na pole :
' Ludzie będę tatą! '
Zobaczyłam szybko przez okno.
Harry nie mógł opanować radości.
Teraz też miałam ochotę się rozpłakać ,ale z radości.
Że zaakceptował to , i to od razu! bez wahania..chciał tego!
Do mojego pokoju wbiegli wszyscy.
Louis , Zayn , Niall , Liam i Emi.
- żartujesz? - spytał Zayn
- dzisiaj dzień kłamania? - dodał Louis.
W końcu ich przerażone miny zmieniły się w jeden wielki uśmiech.
Zaczęli radować się że zostaną wujkami,
Nialler zaczął tańczyć z Emi.
Wiedziałam ,to znaczy myślałam że będą się cieszyć,
ale że aż tak?
To mnie zdziwiło.
Jednak byłam szczęśliwa.
Bałam się że Harry każe mi nie pokazywać brzucha przy paparazzi,
że każe mi skłamać..albo Bóg wie co jeszcze.
Ale co ja myślałam?
Harry mnie kocha , teraz nas.
Nie mogłam trafić na lepszego faceta.
Plotki jak plotki ,
roznoszą się błyskawicznie.
Gdy jedliśmy obiad wspólnie ,a było po 18 tego samego dnia
moja mama zaczęła dzwonić.
Z tych wszystkich emocji zapomniałam Jej o tym powiedzieć
a o mojej ciąży dowiedziała się z gazet i telewizji
w których było tym głośno.
Moja mama miała kolejny powód do płaczu.
Oczywiście ze szczęścia.
Już miałam dochodzić do stołu,
ale cofnęło mnie do ubikacji gdzie ponownie zwymiotowałam.
Harry przyszedł do mnie i mnie przytulił.
Razem wróciliśmy do stołu.
- no to Harry teraz powodzenia, kobiety w ciąży mają niesamowite humorki! - zaczął śmiać się Nialler.
Popatrzyłam na Niego z uśmiechem.
Potem poszliśmy do łazienki gdzie chciałam wziąć kąpiel.
Powoli zrzucałam z siebie moją odzież.
- wiesz że moje ciało już nie będzie tak piękne? - zadałam mu to pytanie.
- wiem , będzie jeszcze piękniejsze. Będzie zawierało drugie serduszko które mocno już kocham i czuje - powiedział całując moją dłoń.
Lepszych słów nie mogłam usłyszeć.
Wywołały u mnie łzę. / Tori xx
~~~~~~~~~~~~~
ah , wiem nudne nie musicie pisać xd
ale zdaje mi się że końcówka najlepsza ;).
Hahaha ! mam dla Was niespodziankę w następnym rozdziale ;D
oh , chce zobaczyć Wasze miny! 
Kocham Was <3
nie zadawajcie mi pytań kiedy następny,
ponieważ nie wiem..a wczoraj mówiłam że dodam neta nie miałam i nie dodałam ;c
dlatego nie chce Was kłamać..tzn nie świadomie ale ;)
Jeszcze raz , kochaaaam Was <3